Dwojka z przodu...bardzo mile spedzone urodziny w towarzystwie dwoch przystojniakow :)
Praca...pozostawiam bez komentarza.
Szkola...calkiem git :) pierwsza sesja za mna..i co? i jestem na 2 semestrze :P
Dom...planuje zmienic. chociaz nie jest tak zle :) chyba rodzice zrozumieli ze nie mam 5 lat :P
Milosc... to cuuuudowne uczucie ktore mnie zaskakuje :) i jest ze mna caly czas...
Szczescie...to bycie z Nim..i obok Niego :*
Jestem juz pewna slusznosci moich decyzji...ciesze sie ze jestem z Kims tak wspanialym... prawie idealnym ( bo idealow nie ma..a jakby bylo za kolorowo to by bylo nudno) (Mariusz ale to nie jest usprawiedliwienie dla roznych walkow :P )
A tak w ogole to fajna z Nas para no nie Mon? :) :*
Reszta..bez komentarza....
Mimo bolu, smutku, watpliwosci, poczucia winy, strachu, a zarazem szczescia, ekscytacji, ciekawosci itp. nastapily zmiany :)
Zmiany bardzo dobre. tak sadze. I moze ktos mi cos zarzucac...ale to nie jest sprawa kogokolwiek. jestem tylko ja i Ten ktory jest przy mnie.
A ci ktorzy odeszli pewnie nigdy nie byli.
Zaczelam nowy etap zycia.
i bedzie on lepszy... bo juz wiem ze stac mnie na cos duzo lepszego.
Zmiany sa bardzo fajne :) :*
Wszystko zaczyna sie ukladac tak jak powinno.
Nie ma watpliwosci. a przynajmniej jest ich bardzo malo i nie znaczace.
Cel na nastepny miesiac?
isc do pracy.
dalszy..
wyniesc sie z tego koszmaru (czyt. dom)
Bo tu wypominaja mi nawet to ze mnie urodzono i dawano jesc.
Calkiem ku*wa pozytywnie.
Utwierdzam sie o slusznosci mojego zachowania..ktore jest i tak za dobre. ale to dla innych "za malo" a raczej jest to cale wielkie NIC.
Przepraszam ale nie moge dac wiecej niz tylko siebie.
Byc dobrym jedynie dla tych ktorzy dla Ciebie sa dobrzy... hmm to chyba w domu musialabym pozbyc sie calej mej dobroci i stac sie wcieleniem diabla.
I jak to jest? zrobie duzo waznych rzeczy..zapomne o jakiejs blahostce i jest awantura?
Bo to co robie jest niewidoczne.. a to czego nie zrobie staje sie najwazniejsze.
zero docenienia.
zero zrozumienia
zero milosci
Przyjacielu... badz chociaz Ty dla mnie dobry.
Chociaz to wszystko mnie tylko wzmacnia.. bo za kazdym razem ide dalej.
NIE DAM SIE KURWA TAK LATWO!
moja psychika jest mocniejsza niz ktokolwiek moze sadzic!
i sama tez sobie poradze.
wystarczy wszystko z siebie zrzucic, otrzasnac sie ze wszystkich slow ktore wzeraja sie w cialo i bola w samym sercu i pomyslec. Rozwiazanie przyjdzie.
Pozdrawiam. Jeszcze silniejsza JA.
a raczej ich podsumowanie :)
To moze tak od poczatku...
Matura zdana.
3 tygodnie siedzialam w Irlandii i fakt faktem ladnie tam jest. ale pogoda do dupy.
Kazdy dzien wakacji wygladal bardzo podobnie do poprzedniego.. :)
Wieczorne wychodzenie z domu i siedzenie na lawce z wybornym towarzystwem i Leszkiem :)
Zmiana fryzury i kilka dodatkowych zbednych kilogramow.
Zmiana myslenia.
Inne dzialania.
Robienie rzeczy o ktorych kiedys nawet bym nie pomyslala...
Pozdrawiam TYCH ktorzy sa.
:*
..tego porypanego Liceum!
Z jednej strony sie ciesze ze to juz koniec..ale z drugiej przeciez nie bylo tak zle.w sumie teraz coraz lepiej bylo..
Jedno jest pewne, gdyby nie ta klasa i ci ludzie z niej to nie byloby tak fajnie.
Bylo roznie..raz lepiej raz gorzej. Nie raz byly klotnie i abgadywanie.Ale takie sa uroki licealnych znajomosci :)
Oczywiscie nie wszystkich bedzie mi brakowalo bo z niektorymi to z radoscia sie pozegnam :]
Kasia Paulinka Madzia... Za Wami bedzie mi sie chyba najbardziej tesknic...
Ale bedziemy jakies melanze robic co jakis czas. No nie? :)
Pozdrawiam wszystkich tegorocznych maturzystow :) POWODZENIA
Ja mam to w dupie i tak przeciez zdam :)
Buzi :**
E ze to za tydzien 100dniowka jest? he fajnie
ze samochodu nie mam...to nie fajne
Ze raz jest dobrze a raz zle..to moze byc
Ze Grzes jest ze mna i przy mnie i dobrze mi z tym....
I niektorzy sa bardziej zeswirowani niz myslalam...
I matura nadchodzi a ja jakos o tym nawet nie chce myslec...
I tak to jest zycie plynie do przodu..jednak niektorzy stoja w miejscu bo sa zaslepieni....a czas sie obudzic...
Tak ostatnio sie zastanawiam..czy mozna byc czegos pewnym?
Czy mozna byc pewnym drugiej osoby?
Ja uwazam ze tak..moze to glupie i naiwne wedlug niektorych...
ale ja jestem pewna pewnej osoby...
Ufam...a ufnosc przejawia pewnosc...
A gdy jest zaufanie jest Miłość...
Wiec czym jest Milosc bez pewnosci?
Jak mozna mowic "Kocham" do osoby z ktora nie wiem czy spedze reszte zycia?
Jak mozna mowic "Kocham" osobie ktorej sie nie ufa?
Jak ktos moze mi mowic ze jestem glupia ze jestem pewna skoro Kocham?
To jest kwestia podejscia do zycia i Milosci...
Tylko czy bledem jest bycie pewnym?
Tesknie...